„PS Kocham Cię” Cecelia Ahern

Autor: Cecelia Ahern
Tytuł: PS Kocham Cię
Wydawnicwto: Muza
Liczba stron: 384

Cecelia Ahern to irlandzka pisarka i producentka telewizyjna, autorka licznych bestsellerów wydawanych w kilkunastu językach na całym świecie. PS Kocham Cię to debiut literacki, który przyniósł jej sławę za sprawą głośnej ekranizacji, a ostatnio dużą sławą cieszy się jej inna książka – Love, Rosie, którą sama wprost pokochałam. Dlatego też koniecznie musiałam sięgnąć po kolejną powieść tej autorki i czy się zawiodłam? O tym trochę później.

„Bratnia dusza to ktoś, kto rozumie Cię lepiej niż ktokolwiek inny, kocha Cię bardziej niż ktokolwiek inny, będzie przy Tobie zawsze, bez względu na wszystko.”

Życie Holly i Gerry'ego jest idealne. Posiadają oddanych przyjaciół i wspaniałą rodzinę, mieszkają w wymarzonym miejscu, a ich małżeństwo jest szczęśliwe. Ich ulubioną rutyną stało się codzienne sprzeczanie się o to, kto zgasi wieczorem światło czy o inne głupoty, z których potem się śmiali. Holly żyje z mężem w stworzonej przez siebie bańce mydlanej, która pęka w momencie, gdy okazuje się, że ma on guza mózgu. Po śmierci Gerry'ego nieudolnie próbuje stanąć na nogi i zacząć żyć od nowa. Wybawieniem stają się listy, które otrzymuje od zmarłego. Przybywają one co miesiąc, a w każdym z nich zawarta jest instrukcja tego, co Holly ma zrobić. Jednak to, co miało jej pomóc w uporaniu się ze stratą ukochanego, stało się swoistym dekalogiem według którego zasad żyła.

„Fruń do księżyca, a jeśli ci się nie uda, i tak znajdziesz się pośród gwiazd.”

PS Kocham Cię to książka, którą czyta się w ekspresowym tempie. Jest napisana lekkim, przystępnym językiem, a który mimo swojej prostoty bynajmniej nie jest wadą tej książki. Natomiast historia, napisana przez Ahern, jest niezwykle oryginalna i wzrusza czytelnika od pierwszej strony.  Autorka znowu w cudowny sposób przemyciła do swojej książki motyw listów. Tak jak w Love, Rosie odgrywają one bardzo ważną rolę. Napędzają one akcje, a życie bohaterki toczy się od otwarcie jednego listu do otwarcia drugiego. Nie mogłam się już doczekać, co też wymyśli Gerry tym razem i niecierpliwie wyczekiwałam kolejnych przygód Holly związanych z wykonaniem nowego zadania. 

„Kochanie, niczyje życie nie składa się tylko z pięknych chwil. A gdyby tak było, przestałyby być takie piękne, bo by spowszedniały. Skąd byś wiedziała, że doświadczasz szczęścia, gdybyś nigdy nie znajdowała się w dołku?”

Książkę przez większość czasu czytałam ze ściśniętym gardłem i oczami pełnymi łez. Wywarła ona na mnie naprawdę wiele emocji i nie mogłam uwierzyć, że debiut może być aż tak dobry. Historia Holly i Gerry'ego opowiada o tym, że miłość może jednak być nieśmiertelna. Z zapartym tchem śledziłam, jak młoda kobieta wraz z paczką szalonych i oddanych przyjaciół stawia małe kroczki naprzód. Jest ona świetnym przykładem na to, że mimo ciągłych przeciwności losu nie można się poddawać. Trzeba w końcu się pozbierać i iść dalej, bo życie ciągle się toczy.

„Mieli bardzo prosty plan: być razem do końca życia. Plan, co do którego wszyscy z ich kręgu zgodziliby się, że jest jak najbardziej realny. Byli najlepszymi przyjaciółmi, kochankami i bratnimi duszami i wszyscy uważali, że bycie razem jest ich przeznaczeniem. Ale tak się złożyło, że pewnego dnia przeznaczenie zmieniło zdanie.”

Książka była naprawdę dobra, lecz niestety daleko jej do ideału. Mocno zgrzytała mi kreacja bohaterów. Holly i jej przyjaciółki czasami zachowywały się niezwykle dojrzale i robiły wrażenie inteligentnych oraz doświadczonych kobiet, by później zmienić się w głupiutkie i niesamowicie irytujące nastolatki. Rozumiem, że ta książka miała mieć w sobie nieco humoru, ale Ahern przez jedno wydarzenie chyba nieco przedobrzyła. Było śmiesznie, nawet czasami za bardzo. Za to moje serce całkowicie zdobyła postać Richarda. Był on jak takie duże dziecko – nieco łatwowierne, bezbronne i zagubione. Miałam ochotę podejść do niego i przytulić go. Tak, miałam ochotę przytulić dorosłego faceta.

„Podobno nic nie trwa wiecznie, ale ja mocno wierzę w to, że czasami miłość trwa nawet wtedy, kiedy ukochana osoba odejdzie.”

Podsumowując, uważam, że mimo kilku mankamentów warto przeczytać tę książkę. To naprawdę wartościowa opowieść o tym, jak podnieść się po stracie bliskiej osoby. Jest nie tylko wzruszająca, ale także pełna humoru, czym pewnie trafi w gusta wielu czytelników.

Wyzwania:
Przeczytam tyle, ile mam wzrostu - 2,1cm

przepraszam za okropną recenzje, ale ta książka zalicza się do grona tych, o których ciężko jest cokolwiek napisać

22 komentarze:

  1. To pierwsza książka autorstwa Ahern, którą czytałam i to za nią właśnie ją pokochałam.
    Świetna recenzja.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wstyd się przyznać, ale jeszcze nie czytałam "PS. Kocham Cię". Autorkę poznałam podczas czytania "Love, Rosie" i baaardzo mi się spodobał jej styl. Ostatnio czytałam "Kiedy cię poznałam" i również przypadła mi do gustu. Wniosek jest taki, że muszę jak najszybciej zabrać się za tą lekturę i nadrobić zaległości ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Super recenzja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Jestem twoją fanką

      Usuń
    3. Jestem twoją fanką

      Usuń
    4. Twój blog jest super

      Usuń
    5. Pozdrawiam

      Usuń
    6. Papież

      Usuń
  4. W końcu czytam recenzję książki o miłości, która bynajmniej nie opowiada o nastolatkach. Tyle wygrać! "PS Kocham Cię" wydaje się być naprawdę ciekawą pozycją. Chętnie sięgnę po tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zbieram się do poznania tej autorki, ale nadal mam pewne opory. Podświadomie boje się, że jej książki mnie nie przekonają. I w sumie nie wiem z czego to wynika.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytam na pewno! ,,Love, Rosie" mnie zachwyciło, mam chęć na kolejne książki autorki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ja nawet nie próbuję bo to nie dla mnie :c

    bookocholic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Ech... "Love, Rosie"... no to już wiem, o co chodzi.
    Chyba jestem dziwną kobietą, bo jakoś nie przepadam za takimi pozycjami. Ani w pierwotnych wersjach literackich, ani późniejszych, ewentualnych filmowych/serialowych/jakichkolwiek.

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetna recenzja! ♥ Książkę mam w planach ^^

    Pozdrawiam
    Isabel Czyta - mój blog :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Czytałam tą książkę i podobała mi się. Autorka miała naprawdę bardzo ciekawy pomysł :))
    Teraz chciałabym przeczytać książkę "Kiedy cię poznałam" tej samej autorki, bo zapowiada się bardzo ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  11. PS Kocham cię jakoś mnie odstrasza. Chociaż Love, Rosie bardzo mi się podobało. Może zdecyduję się na jej przeczytanie.

    Pozdrawiam:*
    http://klaudiaczytarecenzuje.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Zazdroszczę debiutu, o którym krąży tak wiele pozytywnych opinii, ale i tak nie zajrzę, nie moje klimaty ^^

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak na razie mam w planach dwie książki tej autorki i jeżeli one mi się spodobają to i po tą sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Juz dziś miałam tę książkę w dłoni i prawie za nią zapłaciłam, ale w ostatniej chwili pojawiła się niepewność. Jednak dzięki Tobie, wrócę po nią w najbliższym czasie. Myślę, że we mnie też obudzi wzruszenie (wzruszam się przy byle czym, ale to szczegół) i wartą ją przeczytać.
    Jestem również ciekawa innych książek autorstwa tej pani. :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Z tą autorką miałam styczność jedynie w "Love, Rosie". Spodobał mi się jej styl i chyba zaopatrzę się w "PS. Kocham Cię", zwłaszcza, że je polecasz.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Z tą autorką miałam styczność jedynie w "Love, Rosie". Spodobał mi się jej styl i chyba zaopatrzę się w "PS. Kocham Cię", zwłaszcza, że je polecasz.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz!

Obsługiwane przez usługę Blogger.